O subincyzji i innych praktykach inicjacyjnych

Co to jest subincyzja, czyli ciekawostka z serii Cuda niewidy (na Wikipedii jest nawet ilustracja tegoż zwyczaju)

zabieg polegający na wykonaniu nacięcia wzdłuż męskiego prącia, od nasady do cewki moczowej. W przeszłości praktykowany był przez niektóre plemiona australijskich Aborygenów jako element obrzędowej inicjacji młodzieńców. Zabieg subincyzji przeprowadzano jako dopełnienie rytuału obrzezania; w jego następstwie mężczyzna oddawał mocz w pozycji kucznej. Poza Australią subincyzję stosowano jedynie w nielicznych regionach w celach leczniczych, m.in. na Fidżi dla upuszczenia krwi oraz w Amazonii dla usunięcia pasożytniczej rybki cetopsis coecutiens, która może wślizgnąć się do cewki moczowej.

Po co robić coś takiego? Miało to na celu doprowadzenie do “męskiej menstruacji”. Męskie organy płciowe są oznaką płodności, za to żeńskie to symbole życia. Zatem aby panować nad życiem mężczyźni muszą upodobnić się do kobiet. Ciekawy swoją drogą jest mit związany z menstruacją właśnie. Zgodnie z wierzeniami ludu Pintubi ma ją wywoływać demon wilkołak Inyntaki, który od wewnątrz szarpie szponami kobiety.

Nie jest to jedyna taka praktyka. W niektórych krajach inicjacja polegała na zwisaniu na hakach, w celu walki z samym sobą. A na przykład w Amazonii chłopcy muszą wytrzymać 10 minut w rękawicy zawierającej jedne z najbardziej boleśnie gryzących mrówek.